Michał Kieblesz

Okopów nie ma, ale i tak jest fajnie!

W Tyliczu trwają zajęcia w ramach programu SYNAPSY prowadzonego przez Małopolski Instytut Kultury. Każdy z uczestników znalazł coś dla siebie. Teatr, animacja, montaż, fotografia – to tylko zarys zajęć podczas warsztatów.

Dziewczyny z grupy teatralnej przygotowują pod okiem instruktora przedstawienie o Orynie – legendarnej czarownicy, która została skazana na karę śmierci. Oryginalne akta sądowe dotyczące jej sprawy można dzisiaj oglądać w Muzeum Dziejów Tylicza. Tam też uczestnicy projektu zapoznali się z historią miasteczka. Podczas lekcji muzealnych młodzi tyliczanie poznali dawne stroje ludowe, miejsca stacjonowania konfederatów barskich, zwyczaje weselne sprzed 500 lat, przedmioty używane w dawnych gospodarstwach i warsztatach, a także artykuły codziennego użytku z czasów PRL.

Dużym zainteresowaniem wśród uczestników zajęć fotograficznych cieszyły się takie eksponaty, jak pierwsze lustrzanki. Grupa fotograficzna jest już po dwóch sesjach zdjęciowych i ma się czym pochwalić. Pod wrażeniem powstałych prac jest sam instruktor, który przyznał się, że nie spodziewał się takich efektów po kilku zajęciach. Jak sam podsumował: nikt z uczestników nie miał wcześniej pojęcia, co to jest czas naświetlania, ogniskowa, głębia, czy nawet jak dobrze ustawić ostrość zdjęcia, a teraz ich prace w niczym nie ustępują pracom wysyłanym na największe konkursy fotograficzne. Wybrane zdjęcia młodych tylickich fotografów czekają już na wydruk i każdy, kto będzie chciał przekonać się o ich jakości, będzie mógł podziwiać je na wystawie kończącej projekt.

Nie próżnuje też grupa animacyjna, która przy pomocy koleżanki z grupy fotograficznej stworzyła animację przedstawiającą legendę o Ornawie. Najtrudniejszy moment czeka grupę montażową, która po zapoznaniu się z różnymi programami wykorzysta efekty pracy pozostałych grup jako materiały do reportażu o Tyliczu. I tak młodzi tyliczanie pokażą wszystkim, że w Tyliczu może i okopów nie ma, ale… i tak jest fajnie!

Zobacz również